Bigos myśliwski

sauerkraut photo

Photo by racatumba

Czy ktoś z nas wyobraża sobie święta bez bigosu? Wigilijna kuchnia to pole walki o strefę wpływów 2 zapachów: kapusty oraz przyprawy korzennej.

Dzisiaj otworzyłam książkę kucharską moich dziadków, aby upichcić bigos jak za dawnych lat, którego smak pamiętam od czasów, kiedy chodziłam jeszcze do przedszkola.

W trakcie studiowania tej oto listy składników natknęłam się również na pewien przypis, który przypomniał mi o bardzo śmiesznej historii związanej z dziczyzną.

Czego potrzebujemy?

  • 1 kg kiszonej kapusty
  • 700 g słodkiej kapusty
  • 2 cebule
  • 100g kiełbasy
  • 500 g mięsa z dzika
  • 100 g wędzonego boczku
  • sól pieprz
  • goździki
  • skórka pomarańczy
  • 10 suszonych śliwek
  • 15 prawdziwków
  • ziele angielskie
  • przecier pomidorowy – mały słoiczek

Postanowiłam opowiedzieć Wam wcześniej wspomnianą historię, którą zdradził mi w tajemnicy dziadek, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką.

Na początku wraz z babcią zalałyśmy prawdziwki zimną wodą i odstawiłyśmy w celu namoczenia na pół dnia. To samo zrobiłyśmy ze śliwkami. Następnie posiekałyśmy wcześniej już opłukaną kapustę i wrzuciłyśmy do wielkiego garnka. Zlałyśmy wodą oraz gotowałyśmy bez przykrycia, by ciecz odparowała i zostawiła miękką kapustę. Ze słodką kapustą zrobiłyśmy z kapusta słodką, jednak zrobiłyśmy jej więcej miejsca, dając osobny garnek.

Przyszedł czas na mięsko! Osobiście przygotowałam duży, już trzeci garnek, którego dno wyłożyłam słoniną. Przyszedł czas na połączenie garnków – wszystko wraz z pokrojoną przez babcię cebulę -przełożyłyśmy do gara ze słoniną, potem dodałyśmy jeszcze aromatycznych ziół i przypraw: ziele angielskie, goździki, skórka pomarańczowa i sól z pieprzem.

Dziadek pokroił mięso i usmażył je na patelni, a następnie wrzucił je do garnka z gotującą się kapustą. W ostatniej chwili przypomniał sobie o moczonych wcześniej grzybkach i śliwkach! Czym prędzej pobiegł do stołu, by go wziąć. Kiedy wlał zawartość szklanki okazało się, ze czarna woda, którą zabarwiły grzybki to…sos sojowy! W międzyczasie mama przygotowywała chińszczyznę.

Dziadek nie był w stanie zrobić już niczego, więc tak jak przepis przewidywał, dodał przecier pomidorowy. „Gorzej już nie będzie” stwierdził. Tak oto mieliśmy dziki bigos w prawdziwie wschodnim stylu.

Podoba Ci się mój blog? Bądź na bieżąco!